Wydawało mi się, że mam pomysł...Przypomniałem sobie onegdaj książki o tytule zaczynającym się od słowa 'Vademecum', pisane w latach 1967- 1980 przez Jerzego Wittlina (ur.9.01.1925r, zm.20.10. 1989) popularnego w swoim czasie polskiego pisarza i satyryka. J. Wittlin napisał 14 'Vademecum' przeznaczonych dla różnych ludzi. Były wśród np.:'Vademecum dla lubiacych coś doradzić', 'Vademecum erotomana','Vademecum dla nerwowych','Vademecum życia rodzinnego i towarzyskiego' i inne. Zawierają żartobliwe acz celne opisy zachowań, działań ludzi, stosunków i układów.
Pierwszą księgę napisał Autor w 1964, w 1967 roku wydało ją Wydawnictwo Literackie Kraków. Już sam tytuł jest wielce obiecujący: 'Vademecum grafomana'. Rzecz niby bardzo potrzebna w dzisiejszych czasch, gdy tylu ludzi para się pisarstwem, głównie w internecie. Niestety, znaczna część porad jest dalece nieaktualna, bo dotyczy właśnie zamierzchłej ery przedinternetowej (krótko przed nią wyginęły dinozaury). Wtedy, w latach sześćdziesiątych w celu napisania powieści należało zaopatrzyć się w niezbędną ilość papieru, maszynę do pisania (? były takie, zaświadczam), pomysły i tytuł. Na dzień dzisiejszy zostały z tego zestawu pomysły i tytuł. Dzisiaj pomysł najłatwiej wziąć z twórczości Hollywood, najlepiej tej szeroko znanej. Wymyślamy np. postać Hermenegildy Potterowej, albo Henryki Garncarzowej studiującej na uczelni Łysa Góra. Jak komuś zależy na przynależności do literatury niezależnej a wysokiej, niech zaopatrzy bohaterkę w niezbędne cechy, którymi od dawna zauroczają czytelników autorzy. Szczególnie poważane są tutaj: przynależność do możliwie najniższej kasty społecznej, jakaś skaza fizyczna, orientacja nieheteroseksualna itp. Tytuł z kolei należy pobrać z dowolnej gazety. W każdej, zdaje się, pracują specjaliści. Krótko przeglądam gazetę i już mam: 'Trzydzieści centymetrów potępień'. Twórczo zmieniam na: 'Dwa kilometry wyzysku'...
DZISIAJ TO ŚMIESZNE PYTANIE. Piszemy w internecie blog, zakładamy swoje strony internetowe. Co prawda istnieje drobny problem dotarcia do potencjalnych czytelników, różnorodnej twórczości jest w światowej sieci baaardzo dużo. Jeśli koniecznie chcemy wydać ksiażkę w formie papierowej, również nie sprawia to trudności. Trzeba tylko mieć aktualnie zbędne trzy tysiace złotych, wybrać wydawnictwo i około 500 egzemplarzy naszego dzieła trafi do ksiegarń. Żeby trafiły do czytelników, o to już dużo większy problem. W latach gdy pisał p. Wittlin było odwrotnie. Jeśli już autorowi udało się książkę wydać, to zwykle chociaż część egzemplarzy do czytelników trafiała. W dzisiejszych czasach trzeba albo pisać bardzo ciekawie, albo być kimś znanym choćby z tego, że jest się znanym, albo mieć wejścia. Najlepiej dysponować wszystkim na raz. Sama twórczość, niezależnie od jakości, do czytelników nie trafi, bo niby jak? Kto znajdzie liść w lesie pełnym liści? Trzeba sie promować. W internecie zdobywać linki do swojego blogu czy swoich stron. Na rynku papierowym zdobywać nagrody literackie. W tym drugim przypadku potrzebne są właśnie wejścia. Można też zakładać nieformalne stowarzyszenia adoracji wzajemnej. W takim wypadku ja piszę w piśmie literackim pochlebną recenzję Twojej twórczości a Ty mojej. Na dłuższą metę nie jest to zbyt mądre, ktoś to w końcu zauważy i wyśmieje. Lepiej, gdy pisze się w ten sposób używając pośredników. Autor A pisze pochlebnie o autorze C , autor B o autorze A a autor C o autorze B. Zwykle tzw. niezależne czasopisma kulturalne czytane są przez wąskie grono twórców i ewentualnie ich rodzin, więc taki kamuflaż wystarczy. Nawet dostrzeżony, jest akceptowany.
Blogi dzielę na fachowe i popularne. Blogi fachowe to np. porady prawne i inne, lekcje dot. języków programowania, blogi naukowe itp.
Blogi fachowe piszemy starannie, czytelnie, bez ozdobników. Acz jakaś anegdota w treści jest wskazana. Podajemy informacje i rozwiązania sprawdzone, chyba że zależy nam na utracie wiarygodności. Ważne jest dostosowanie używanego w blogu fachowym języka do poziomu przedstawianej wiedzy. Tym samym do poziomu wiedzy adresatów bloga. Poziom dla początkujących musi różnić się słownictwem od poziomu dla zaawansowanych. Inaczej zniechęcimy tych pierwszych lub wkurzymy drugich.
Blogi popularne służą głównie do 'wyrażania naszych opinii' na tematy o których mamy blade pojęcie lub żadne. Napisałem w cudzysłowie o wyrażaniu opinii, bo jeśli autorka (autor) chce być popularny, powinien starać się wyrażać opinie czytelników . Większość z nas bowiem z przyjemnością oraz dużym zainteresowaniem przyjmuje poglądy własne. Należy pisać krytycznie, co najmniej sugerując a najlepiej udowadniając kolejny spisek wiadomych sił. Pisząc na tematy polityczne, można stać na pozycji wroga jednej z głownych partii. Na dzisiaj są to PO i PiS. Co prawda trzeba wtedy oczekiwać jadowitych, często chamskich komentarzy zwolenników atakowanej partii. Ale czego się nie robi dla popularności. Rozwlekły styl i używanie oklepanych związków frazeologicznych jest jak najbardziej wskazane. Nie wiem dlaczego, ale rozwlekły styl ma wzięcie. Mnie osobiście zęby też bolą podczas czytania o zdrowym jak ryba, nabitych w butelkę itp. Ale ja jestem stary i słyszałem lub czytałem to tysiące razy. A blogi pewnie czytają głownie młodzi i dla nich brzmi to świeżo.
Przykład tekstu z blogu popularnego
Miałam ostatnio trochę wolnego czasu, więc wykorzystałam go by oddać się przemyśleniom dotyczącym spraw bieżących... Dlaczego nasza współczesna Historia charakteryzuje się tylko licznymi okupacjami i rozbiorami ? Dlaczego w Polsce dochodzi do mniejszych lub większych afer gospodarczych, obyczajowych lub politycznych ? Dlaczego za każdym razem mówi się o utracie wolności ? (...) Dlaczego Polacy nie potrafią rządzić bez kłótni, afer i konfliktów ? Dlaczego ważne WARTOŚCI zostały zapomniane ? Dlaczego małpujemy od innych nacji tylko złe przykłady ? (...) Dlaczego doszło do tego, że nie dziwią już nas liczne afery, które są udziałem nielubianych przez nas, polskich polityków ? (...) Niewinne dziecięce pytanie, a takie upierdliwe, wwiercające się w mózg i rozkładające dorosłego człowieka na łopatki. (...) Dochodzi do słownych pojedynków, dochodzi do kopania dołków pod przeciwnikiem, do wyciskania soków żywotnych i podcinania gardeł. Autorką jest Polonka54 Tekst z października 2009r.
Przytoczyłem tekst, bo jest bardzo reprezentatywny dla pisania na blogach popularnych. Takie pisanie zyskuje licznych czytelników. Pewnie nie chodzi głównie o styl. Raczej treść. Każdy znajdzie tu swój wątek i z przyjemnością go rozwinie. Nikt nie poczuje się urażony czy obrażony, nawet polityk. Przecież mowa o innych politykach, nie o nim
A oto próbka tekstu przeciwnika PiS
Antoine Bueno napisał o Smerfach - "są archetypem społeczności totalitarnej przesiąkniętej stalinizmem i nazizmem" - czystki w PiS niepokornych wobec prezia, wzorowane na stalinowskich metodach i brunatne marsze z pochodniami, czyli wypisz wymaluj sekta PiS, a Papa Smerf, przywódcą który jest dyktatorem dzierżącym władzę absolutną - bez kitu, sam prezio PiS - " Ja Jarosław". Ten krzywdząc opis sympatycznych niebieskich stworków idealnie pasuje do sekty PiS. Smerfy są "rasistowskie i antysemickie" (...) Antysemityzm jest jednym z "nurtów" ideologicznych w PiS czego dowodem są wpisy typu "Ty Żydzie", "Żydokomuna" , " ŻydoUbeku". Rasizm w PiS jest niemal codziennością, bo "biała rasa panów z PiS" - Prawdziwy Polak , jest w pewnym sensie kontynuowaniem nazistowskiej ideologii "czystości rasowej". Autor :alme.blog.onet.pl. Napisane w czercu 2011r
Autor jest inny niż wiekszość blogerów. Korzysta z wiedzy lepszej, jak żądał swego czasu śp. Stanisław Lem ( co prawda od amerykańskich autorów sf). Grono jego czytelników składa sie raczej wyłącznie z przeciwników PiS
