Koń to duże zwierzę. Rzadko ma się pokój odpowiednio duży, by trzymać w nim konia. Przed podjęciem decyzji w ogóle o zakupie trzeba dać sobie tydzień do namysłu. Może jednak lepsze będą rybki akwaryjne? Może warto wejść z kimś dobrze sobie znanym w spółkę i razem kupić zwierzę? Może wystarczy dotychczasowy dostęp? Jak często do tej pory spotykałam(łem) się, jeździłam(em), powoziłem? Jeśli rzadziej niż raz w tygodniu, to decyzja o zakupie może być zbyt pochopna. Jak zmieni sie mój program zajęć po zakupie? Te pytania są bezzasadne dla kogoś , kogo stać i chce mieć konia jako snob ( bo inni w kręgu towarzyskim mają). Wcale nie podlega owa chęć krytyce. Mam środki, zatrudnię kogoś kto zajmie się nabytkiem na codzień, ja odwiedzę go raz w miesiącu albo i rzadziej. Moja sprawa, koń na tym nie ucierpi....
Jeżeli ma to być koń sportowy, czy przeznaczony do wyścigów np. rasy Thoroughbred, to dalej Szanowna Czytelniczko, Szanowny Czytelniku nie czytaj. Bo to znaczy, że albo a) się znasz na rzeczy osobiście, albo b) masz od tego ludzi. Jeśli sytuacja a) lub b) nie zachodzi, nie kupuj konia sportowego. Jeśli nie jesteś w miarę doświadczonym hodowcą i nie masz choćby malutkiego stada koni, nie kupuj też źrebięcia. Zawsze natomiast możesz kupić konia przeznaczonego do rekreacji.
Przede wszystkim dobrze byłoby, by koń był łagodny. Dobrze tutaj sprawdzają się wałachy i klacze, źle z małymi wyjątkami i to raczej w USA, ogiery. W obrębie tej samej rasy można spotkać konie łagodne i bardzo nerwowe, co to niekiedy i ugryźć potrafią i kopnać a w w sytuacjach szczególnych zrzucić jeźdźca przez łeb. Od wielu lat na Zachodzie, zwłaszcza w Niemczech, Francji, Austrii, Holandii, hoduje się konie stosując selekcję, pod konkretną dyscyplinę jeździecką. Te konie, zwłaszcza przeznaczone do skoków są nerwowe z definicji. 'Okazyjne' kupno takiego zwierzęcia, wcale okazją być nie musi. Poza tym w Polsce prowadzi się, stosunkowo od niedawna hodowlę różnych ras niedawno sprowadzonych. Mimo, że owe rasy są oceniane jako spokojne, poszczególne konie spokojne być nie muszą. Nikt przecież najlepszego materiału hodowlanego łatwo się nie pozbywa. Jeśli chcemy dużo jeździć wierzchem a jednocześnie zadbać o swój kręgosłup, to trzeba zwrócić uwagę na chody konia. Skrocz i tölt są tu poza kokurencją. Bezwzględnie trzeba sprawdzić, czy koń nie boi się ruchu ulicznego. Jak się boi, to grozi to kalectwem lub śmiercią jeźdźca i konia.
Koń nie samochód, nie można go odstawić do garażu. Jeśli pracuje tylko od czasu do czasu, musi mieć prawie codziennie (różne rasy różnie to znoszą) możliwość ruchu. Wymaga regularnego karmienia, pielęgnowania (także nadzoru weterynarza), suchego pomieszczenia bez przeciągów oraz jak się rzekło wcześniej, wybiegu. Dobrze byłoby, gdyby koń był własnością całej rodziny. Wtedy można podzielić obowiązki i przyjemności. Oprócz konia trzeba dbać też o sprzęt jeździecki, stajnię (jeśli nie wynajmuje się jej od kogoś)itd. Koń musi przyzwyczaić się do jeźdźca, co więcej w przypadku koni rekreacyjnych powinno istnieć porozumienie między koniem i jeźdźcem.
Dobrze byłoby, gdyby kupujacy mógł wypróbować siebie i konia przez parę tygodni. Z drugiej strony, jest tu pewne ryzyko dla sprzedającego: niedoświadczony użytkownik może zniszczyć konia w parę tygodni. Koń ma złożoną psychikę i bardzo specyficzny instynkt. Trzeba też pamiętać, że żyje dużo krócej niż my, ludzie. W sumie, jeśli ktoś ma warunki lub może zapewnić zwierzęciu odpowiednie warunki, zna konie bo popracował trochę przy nich jako na przykład wolontariusz a także kupno konia nie jest dla niego sposobem na ucieczkę od rodziny czy ucieczkę od problemów, niech kupuje konia Znajdzie się blisko wspaniałego zwierzęcia i blisko ciekawych ludzi, zapewni rodzinie kontakt z przyrodą, stanie się prawdopodobnie lepiej zorganizowany z większym optymizmem spojrzy na świat i tak dalej.
